Blog Posts

Po prostu siedzimy

A więc siedzimy. Ja porcjuję leki, a Ona poprawia artykuł. Ja siwiejący starzec, a Ona młoda, dobrze zapowiadająca się Pani Naukowiec. Siedzimy na przeciw siebie, choć w zasadzie to bardziej po skosie, ja tutaj, Ona tam. Ja przy stole z nogami zgiętymi pod kątem 90 stopni zgodnie z zaleceniami ergonomii pracy, Ona na sofie, z komputerem na udach, lekko przygryzająca wargi w skupieniu. Leki przygotowane. Jedna tabletka na cztery ćwiartki i do plastikowego pudełka z niebieską przygrywką. Nóż omsknął się

Czytaj więcej

Jestem skupiony

Jestem skupiony. Skupiam się. Kipię w swym skupieniu. Skip B, Skip C, krzyczy głos z przeszłości i widzę podstarzałego czterdziestolatka z wydatny brzuchem, który udaje, że wie, czym jest sport, a młodzież dzisiejszego świata nie potrzebuje niczego więcej niż niczym nieograniczonego ruchu. Ruszam się więc. Pląsam. Czarna koszula w rozmiarze M, rękawy podwinięte za łokieć w klasycystycznym splocie, dwa górne guziki rozpięte, niepokorne włosy zdają się krzyczeć „dzień dobry, świecie”, mimo że pora już raczej zwiastująca noc. Pieprzyć noc. Noc

Czytaj więcej

Czy to był tylko sen?

Śniłaś mi się dzisiaj. Przyjechałaś do mnie na weekend, a ja nie mogłem poświęcić Ci tyle uwagi, ile byś chciała, bo były ze mną moje dzieci. Wiktoria i Łukasz. To mogły być również Twoje dzieci, gdybyś tylko chciała. Nie chciałaś jednak, więc urodziła mi je Anna. Anna nie jest już moją żoną, ale dzieci nadal moje. Tak sądzę, choć testów genetycznych nigdy nie robiłem. Chcę wierzyć, że Anna była mi wierna, gdy była moją żoną. Chcę w to wierzyć, bo

Czytaj więcej

Iron Maiden 15 lat później i co to oznacza?

Od dobrych kilku lat zastanawiałem się, czy jeszcze kiedykolwiek przeżyję ekstazę przy muzyce Iron Maiden. Co ja mówię, wcale się nie zastanawiałem. Byłem pewny, że to już nigdy nie nastąpi. Byłem pewny, że będę jeździł na kolejne koncerty w Polsce z przyzwyczajenia i sentymentu, z tych samych powodów opłacając corocznie członkostwo w oficjalnym fanklubie. Trochę jak seks po latach związku. Niby cieszy, ale człowiek tęskni za tymi pierwszymi chwilami miłosnych uniesień. Ale to tylko taka supozycja, bo o seksie po

Czytaj więcej

Ślepnąc od świateł. Recenzja inaczej

Zakopane, 22 sierpnia 2018 roku. Prawy dolny róg, druga kartka, czarny długopis. Kiedyś przywoziłem z wyjazdów koszulki. Większość mam do dzisiaj. Nie chodzę w nich, ale przechowuję w charakterze pamiątki, dopóki mole nie zjedzą. Czy to znak, że jestem sentymentalny? Koszulki pochodzą z wyjazdów zagranicznych. Podczas polskich wakacji najczęściej kupuję książki. Wizyta w lokalnej księgarni czy charakterystycznym nadmorskim namiocie wyprzedażowym to nieodłączna część niemal każdego urlopu. Fajnie sobie tak poszperać. Nigdzie się człowiek nie spieszy, nikt go nie pogania, jedynie zapach świeżo

Czytaj więcej

O stosunku z literaturą

Lubię tę charakterystyczną ekscytację związaną z rozpoczynaniem nowej książki. Charakterystyczną dla mnie, bo jakoś trudno mi uwierzyć, żeby inni ludzie ulegali podobnej, biorąc pod uwagę statystyki czytelnictwa w Polsce, kraju nad Wisłą. Kraju podzielonego na pół, tak jak Wisła dzieli Warszawę na dwie części. Lewobrzeżną i prawobrzeżną. W mojej sypialni, gdzie odbywam stosunki z literaturą, również panuje podział na lewo i prawo. Z perspektywy, w której teraz się znajduję, oparty o ścianę, nogi zgięte w kolanach, podpierające współczesną odmianę maszyny

Czytaj więcej

Szukam odmienności

Jest późne piątkowe popołudnie. Kładę się na ciemno czerwonej sofie, opieram głowę na ciągle jeszcze jędrnej, mimo upływu lat, poduszce, a od stóp do pępka przykrywam jasno pomarańczowym pledem. Pozycja półleżąca. Otwieram klapę notebooka, nadgryzione jabłko rozświetla się charakterystyczną barwą, wpisuję hasło. Niżej, na podłodze imitującej holenderski dąb, stoi ikeowska szklanka. Witamina C tysiąc, rozpuszczalna. Biorę łyka i odkładam szklankę, tak żeby jednak nadal była w zasięgu mojej ręki. Dwadzieścia po czwartej. Gdy kwadrans temu zaczynałem pisać te słowa, było

Czytaj więcej

Bomba w górę, Czarny!

Już od progu było wiadomo, że będą z tego problemy. Niski, chudy, niedogolony, jakby trochę nieprzytomny, ale jednak z tym charakterystycznym błyskiem w oku zwiastującym wydarzenia zgoła niespodziewane. Na osiedlu wołają na niego Czarny. Ej, Czarny, cho na lufkę! Czarny spogląda spod niedospanych powiek, jeszcze zaropiały, czyściutki i pachnący jak zawsze, ale jednak zaropiały. Miśka, jak wszyscy nazywają ją od dzieciaka, mówi co rano z czułością Czarnemu, żeby wytarł sobie te śpioszki. Czarny całuję Miśkę w czoło, pospiesznie wstaje z

Czytaj więcej

Mężczyzna pozna kobietę

Płaczę, ale nie biję. To chyba dobry kompromis. Gdy piję, to mi nie staje. Ale tylko wtedy, gdy wypiję za dużo. Potrafię rozmawiać o emocjach, a na pewno dużo się uczę. Podobno pojętny ze mnie uczeń. Tak mówili o mnie nauczyciele. Pojętny, ale przez to również nonszalancki, co miewa zły wpływ na kolegów i koleżanki, który nie łapią tak szybko żeby móc gadać już po dziesięciu minutach od podyktowania zadania. Będzie pani przez niego płakać, mówili również nauczyciele, a w

Czytaj więcej

Manifestuję stany twórcze

Manifestuję stany twórcze, mniej twórcze i nietwórcze w ogóle. Bywam lotny, stały, zmienny, płynny, staram się nie być lepki. Bo cukier dość mało krzepi. Ty nie wiesz, kim ja jestem, więc ja Ci powiem. Tylko posłuchaj, nie kręć głową, nie wierć się na tej post-peerelowskiej sofie, którą dziadek przechował nam na strychu, przewidując Twoją mającą się objawić dwadzieścia lat później fascynację stylem retro. Tyle, że retro, kochanie, też musi być w dobrym stylu. Lata dwudzieste, trzydzieste, rozumiem, ale ten kicz?

Czytaj więcej

Ależ to był fantastyczny rok!

Tytuły lubią kłamać, ale ten tytuł nie kłamie. To naprawdę był fantastyczny rok. Dla mnie, ale i dla ciebie, jeżeli tylko masz ochotę widzieć szansę tam, gdzie inni widzą problem. W pierwszej chwili chciałem napisać o umiejętności, nie o ochocie, dostrzegania szans, ale już po sekundzie pomyślałem, że umiejętność to rzecz wtórna, którą zawsze można zdobyć, jeśli tylko chęć żywa. Jeżeli zatem postrzegasz mijający rok głównie w kontekście problemów, niedogodności i ograniczeń, to chciałbym rozbudzić dzisiaj w tobie ochotę zauważenia szans.

Czytaj więcej

Dzień dobry, kocham Cię. Recenzja inaczej.

Mama poleciła mi film z moim sobowtórem. Dzień dobry, kocham Cię. Sobota wieczór, drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, po śniegu już ani śladu, więc co mi szkodzi. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Choć w zasadzie to nie musiałem nic robić, wystarczyło nie podnosić się z kanapy, za wyjątkiem opróżnienia pęcherza by potem móc na nowo napełnić go herbatą z zimowym wieczorem w nazwie. Dobrze, że chociaż herbata ma coś wspólnego z zimą, skoro aura za oknem kolejny rok z rzędu płata

Czytaj więcej

Site Footer